Pomysł
Po ponad trzech latach od powrotu z Ameryki Południowej udało się nam poukładać wszystkie klocki naszej rzeczywistości w układ umożliwiający nam wyjazd na dłużej niż trzytygodniowy wypad. Klamka zapadła. Ameryki wołają, hiszpańskojęzyczna część naszego globu znowu kusi. Zmiana jest jednak znacząca – nie pojedziemy w dwójkę. W czerwcu 2013 dołączył do nas maleńki Ignaś. Jego miejsce jest przy mamie i tacie, od tej pory będziemy więc jeździli po świecie w trójkę. Co najmniej w trójkę :) O naszym rodzinnym poznawaniu różnorodności kolorów, dźwięków, smaków i zapachów Ameryki Północnej i Centralnej przeczytasz w regularnie zamieszczanych postach na stronie głównej.
Plan bez-plan.
3. grudnia 2013 wylatujemy do USA, konkretnie do San Francisco. Tam zatrzymujemy się na chwilę dłuższą, bliżej nieokreśloną. Przyzwyczajamy się do nowego czasu i zachęcamy Ignasia do nowych godzin pobudek, poznajemy miejsce, dokupujemy to i owo, ruszamy na poszukiwania samochodu. Jak już uda nam się wszystko podopinać i poczujemy, że czas jechać, ruszymy! Na początku pokręcimy się po Kalifornii, na tyle na ile pozwoli nam „zimowa” pogoda. Później zjedziemy do Meksyku na sam koniuszek Półwyspu Kalifornijskiego, promem przemierzymy Zatokę Kalifornijską, zobaczymy plaże pacyficzne i górskie tereny, dojedziemy na Jukatan, pomoczymy się w Morzu Karaibski, a dalej… zobaczymy. Może zaniesie nas dalej na południe, a może uznamy, że lepszym pomysłem jest powrót do Stanów. Za dużo planować nie chcemy, bo za dużo nie wiemy. Nadmierne zaplanowanie dusi i hamuje, jedyne czego chcemy się trzymać to szczęście i dobre samopoczucie każdego z nas.
Dlaczego tam?
Długo przyglądaliśmy się mapie świata zanim zdecydowaliśmy, dokąd tym razem pojedziemy. Ciągnęły nas dawno nieodwiedzane dalekowschodnie azjatyckie kierunki. Marzyła nam się Azja Centralna. Afrykę uwielbiamy i tam zawsze chętnie, tym bardziej, że tak mało wiedzieliśmy. Latynoskie klimaty kochamy, na dźwięk hiszpańskiego języka uśmiech nie schodzi nam z gęb. Wszędzie naraz jednak nie pojedziemy, trzeba więc było przyjąć jakieś kryteria. Najważniejsze stały się trzy kwestie: zdrowie, pogoda, sposób przemieszczania się. Tam, gdzie pojedziemy musi być stosunkowo bezpiecznie pod względem zdrowotnym, musi świecić słońce większość czasu i być ciepło oraz musi być możliwy zakup i poruszanie się samochodem. Azja Centralna odpadła przez zimę. Daleki Wschód odpadł przez wyspiarski charakter wielu krajów, który utrudnia podróżowanie samochodem. Afryka została wykreślona przez nadmiar zachorowań na choroby tropikalne. Została Ameryka Północna z fragmentami centralnej. Ruszamy tam!
Podróżowanie z niemowlakiem – odwaga to czy brawura?
… nie wiemy. Teraz wydaje nam się, że to odwaga do realizowania marzeń i pokazywania dziecku od maleńkości fascynująco różnorodnego świata. Dziecko jest najwspanialszym skarbem, wymaga wielu ustępstw i dostosowań, ale nie powinno być wymówką i powodem rezygnacji z tego, co kiedyś było dla jego rodziców ważne. Rzeczywistość, jaką stworzymy dziecku, będzie jego normalnością. Podstawą tej normalności powinni być kochający, szczęśliwi rodzice, poświęcający malcowi czas i uwagę. To Ignaś od nas z pewnością dostanie. Uwielbiamy nasze razem-bycie, jesteśmy niesamowicie podekscytowani tym, że przez kolejne miesiące będziemy non stop razem!